Królowa śniegu Zimowy makijaż rządzi się własnymi prawami. I nie mówimy tu o sylwestrowym brokacie i świątecznym złocie. Gdy temperatura spada poniżej zera, makijaż zaczyna służyć jako ochrona skóry przed zimnem.
Skóra wygląda zimą niekorzystnie. Blade dziewczyny robią się prawie przezroczyste, te o oliwkowej karnacji zielonkawe, a ciemna skóra zaczyna przypominać odcieniem popiół. Zbuduj swoją ochronną warstwę kilkoma prostymi krokami. Na początku nałóż podkład. Pamiętaj, że zimą jego warstwa powinna być grubsza niż latem. Nie tylko sprawi, że nie będziesz blada, ale zastąpi krem chroniący przed zimnem. Jeszcze grubiej nałóż korektor pod oczy. Sińce są jeszcze lepiej widoczne przy bladej skórze. Nawet w zimne miesiące nie rezygnuj z pudru brązującego. Użyj odcienia tylko o ton ciemniejszego od twojej skóry (latem może to być odcień o dwa tony ciemniejszy). Nałóż go grubym pędzlem na kości policzkowe. Zimą możesz sobie pozwolić na bardziej dramatyczny makijaż oka. Wykorzystaj to i używaj mocnych kolorów: śliwki, zieleni, szarości, a nawet czerni. Na usta nałóż pomadkę, a nie błyszczyk. Lepiej zareaguje na zetknięcie z mrozem. Gdy zaczyna padać śnieg, powinnaś przerzucić się na wodoodporną maskarę. Przyda ci się bardziej niż na plaży! Jeśli nosisz golfy i szaliki, z pewnością masz problem z makijażem, który zostaje na ubraniu. Przed wyjściem z domu omieć twarz sprasowanym pudrem. Będzie trwalszy niż puder w kamieniu i pomoże ci utrzymać zimowy makijaż na dłużej.
|
|
|
|
|
|