Jemy, ale nie tyjemy Zimą zdobywamy je niezwykle łatwo. Jeść bowiem lubimy, a powodów do ruchu i aktywności coraz mniej… Statystyczne 3 kg, które przybywa nam w tym chłodnym okresie, jest dla niektórych z nas nie lada utrapieniem.
Dawniej zima była trudnym dla człowieka czasem. Organizm, by przetrwać, nauczył się gromadzić zapasy tłuszczu. Nabył też umiejętność wytwarzania melatoniny, hormonu regulującego biologiczny zegar człowieka. Zimową porą, gdy dzień staje się coraz krótszy, melatonina powoduje, że niezwykle łatwo magazynujemy tłuszcze, za to trudno jest nam je spalać.
W dzisiejszych czasach nie potrzeba nam już tych zimowych zapasów – zamiast do własnej tkanki tłuszczowej sięgamy do lodówki. Ograniczamy aktywność, zimę spędzamy opychając się smakołykami w cieple i chętnie sami siebie oszukujemy tłumacząc, że mamy teraz większe zapotrzebowanie na kalorie.
To prawda, że gdy marzniemy, przydałoby się nieco wyrównać bilans cieplny. Na to pozwala jedzenie. Ale gdyby rzeczywiście zimą nasz organizm potrzebował więcej kalorii, problem tycia wcale by nie istniał. Wpadamy we własną pułapkę lenistwa i łakomstwa, za co płacimy na wiosnę niekorzystnie zmienioną sylwetką. Możemy temu jednak przeciwdziałać. Wystarczy zastosować kilka prostych zasad.
Stare przysłowie: „śniadanie zjedz sam, obiadem podziel się z przyjacielem, a kolację oddaj wrogowi” dotyczy także zimy. Rano najlepiej spalamy tłuszcze i przyswajamy wszystkie składniki odżywcze, wobec tego śniadanie może, a nawet powinno być bardziej kaloryczne. Na pewno jest najważniejszym posiłkiem dnia i nie wolno go lekceważyć!
Jeśli chodzi o ilość posiłków – należy zjeść ich pięć. To pomoże utrzymać równowagę cieplną, ale i tracić zbędne kilogramy, albowiem na samo trawienie jednego posiłku potrzeba około 70-90 kalorii. Rzecz oczywista, że im posiłków więcej, tym mniejsza ich objętość i wartość kaloryczna. Postarajmy się, by nie zawierały więcej niż 250-350 kalorii.
Nasza dieta powinna być urozmaicona. Fakt, że o świeże owoce i warzywa jest nieco trudniej niż wiosną czy latem, ale jeśli się postaramy, nasza kuchnia będzie obfitować w zdrowe, pełnowartościowe produkty. Witaminy i minerały znajdziemy w natce pietruszki, kapuście kiszonej, brokułach, kalafiorze, papryce, dyni, orzechach, pestkach słonecznika czy warzywach strączkowych. Do herbaty warto dodawać sok z malin, żurawiny lub miód.
Laska cynamonu dodawana do herbaty, kawy czy deserów poprawia działanie zawartej w naszym organizmie insuliny. Cynamon zmniejsza apetyt i zapobiega wilczym napadom głodu. Przyspiesza także spalanie tłuszczu. Znane z wysokiej zawartości zdrowych tłuszczów i cennych kwasów omega-3 ryby powinny gościć na naszych stołach jak najczęściej.
Od stołu należy wstawać z lekkim uczuciem niedosytu. Dopiero 20 minut po posiłku mózg wysyła informację, że nasz organizm jest nasycony. Im więcej dostarczymy mu wapnia, tym szybciej się nasycimy. Najwięcej wapnia zawiera mleko i jego przetwory, kasze, rośliny strączkowe, soja i ryby z ościami (unikajmy filetów).
Słodycze to pułapka. Zimą sięgamy po nie najchętniej, gdyż to (niestety) doskonałe antydepresanty. Warto powstrzymywać apetyt na nie, stosować za to chrom, który znajduje się w rybach, drobiu, jajach, brokułach, zielonym groszku i kukurydzy. Poprawi nam szybko humor i wyjdzie na zdrowie.
Zimą brak nam ruchu. Nie ma okazji do długich spacerów, raczej wolimy zasiąść z przyjaciółmi przy winie, zamiast dotleniać się w parku. Ciepłe mieszkanie to też miejsce, gdzie zbyt wielu kalorii nie zgubimy. Szukajmy sobie zatem okazji, by nieco się rozruszać.
Długi spacer z psem, jogging, szaleństwo z dzieckiem na sankach, w weekend wypad na narty – jeśli się zastanowić, możliwości ruchu na świeżym powietrzu jest mnóstwo.
|
|