Warkocz na wieczność Od trzech sezonów Ania z Zielonego Wzgórza i Heidi to najmodniejsze bohaterki urodowej wyobraźni. Ich grube warkocze i korony z włosów zawitały nie tylko na wybiegi, ale i współczesną ulicę.
O warkoczach napisano już wszystko. Od kilku sezonów modne są francuzy, korony i rybie łuski. Fryzjerzy radzą, by jesienne warkocze były niedbałe i targane wiatrem. Warkocze w stylu rybiej łuski powinny zaczynać się dopiero od połowy włosów. Najlepszym zwieńczeniem warkocza jest upięcie zrobione z owiniętych wokół warkocza kosmyków. Na co dzień najlepiej sprawdzi się prosty warkocz, który uroczo opada na ramię. Jego końcówki mogą być delikatnie postrzępione. Pamiętaj, żeby z przodu wypuścić kilka luźnych kosmyków. Warkocz nie musi być jedynym elementem fryzury. Może niespodziewanie wyłaniać się spod burzy włosów. Taki niedbały warkoczyk, zapleciony jakby na domowe potrzeby, powinien być wcześniej natapirowany i przetarty woskiem do układania fryzury. Elegancką wersją warkocza jest korona, która odsłania piękne rysy twarzy. Podziel włosy na trzy części na czubku głowy. Jednej części pozwól luźno się układać, dwie pozostałe zapleć we francuskie warkocze po obu stronach głowy. Końcówki upnij w koczek. Korona może mieć wyluzowany charakter, jeśli od przodu zapleciesz bardzo luźne i duże warkocze, które kończą się koczkiem. Warkocz będzie wyglądać jak naturalna opaska. Nawet pensjonarski francuski warkocz nie powinien sprawiać zbyt sztywnego wrażenia. Nie ściągaj włosów zbyt mocno, pozwól im utrzymać naturalną objętość. Francuza możesz zapleść także z boku głowy. Zaplecione włosy zepnij za uchem. Jeszcze ciekawszym sposobem na warkocz jest połączenie go z luźnym kucykiem. Zapleć włosy do połowy w ściśnięty warkocz, zepnij, a reszcie włosów pozwól naturalnie powiewać na wietrze.
|
|
|
|
|
|